Pierwszy taki przypadek w Polsce. Więzień pojechał na porodówkę, by przytulić córkę
Osadzony odbywający karę 13 lat więzenia za usiłowanie zabójstwa i bójki z niebezpiecznymi narzędziami otrzymał zgodę na wyjątkowy transport do szpitala w Słupsku, by mógł zobaczyć i przytulić nowo narodzoną córkę.
W ciągu 22 lat służby ppłk Ewa Bartkowska, dyrektorka Zakładu Karnego w Czarnem, nie spotkała się wcześniej z podobną prośbą. Osadzony, który odbywa karę 13 lat za usiłowanie zabójstwa i udział w bójkach z użyciem niebezpiecznych narzędzi, otrzymał zgodę na wyjątkowy konwój do szpitala w Słupsku.
Żona osadzonego zwróciła się o zgodę na przewiezienie go do szpitala, by po porodzie mógł zobaczyć córkę i ją przytulić. Następnie wniosek złożył również sam mężczyzna, powołując się na przepisy pozwalające w szczególnie uzasadnionych przypadkach zezwolić skazanemu na opuszczenie zakładu karnego w eskorcie funkcjonariuszy.
Decyzja nie była oczywista. Mężczyzna nie miał pozytywnej prognozy kryminologiczno-społecznej, nie przebywał w zakładzie typu półotwartego i nie korzystał z regularnych przepustek. Do końca kary pozostało mu sześć lat.
Decyzja administracji
Administracja więzienia rozważała także korzyści, jakie kontakt skóra do skóry może przynieść noworodkowi. Znaczenie miały również ustalenia dotyczące ochrony praw dzieci osób osadzonych, zawarte w porozumieniu Służby Więziennej z Ministerstwem Sprawiedliwości.
Ciąża żony była zagrożona, a po cesarskim cięciu kobieta musiała przejść kolejną operację w znieczuleniu ogólnym. Nie mogła więc od razu przytulić córki.
Pomyślałam, że tą decyzją możemy mieć wpływ na życie i rozwój dziecka w przyszłości. Że to ważne, żeby ojciec mógł je kangurować. Poza tym zdawaliśmy sobie sprawę, o czym pisała też żona osadzonego, że w warunkach wolnościowych całą trójką będą mogli spotkać się dopiero za kilka lat.
Przygotowania do porodu
Ustalono, że ojciec będzie mógł zobaczyć córkę w sąsiadującym z salą operacyjną, odpowiednio zabezpieczonym pomieszczeniu. Ustalono nawet strój osadzonego, by nie musiał jechać w więziennym drelichu, a jednocześnie by zachować bezpieczeństwo.
Cesarskie cięcie zaplanowano na 17 sierpnia. Konwój dotarł do szpitala przed godziną siódmą rano. Jeszcze przed operacją ciężarna i jej mąż mogli spędzić razem około pół godziny. Kobieta była podłączona do KTG, a osadzony przebywał w kajdankach pod nadzorem funkcjonariuszy.
Córka urodziła się o godzinie 8.20. Po porodzie mężczyźnie zdjęto kajdanki i pozwolono mu przez 30 minut trzymać dziecko na piersi. Następnie wrócił do zakładu karnego.
Zmiana zachowania
Po opuszczeniu więzienia osadzony chce zostać barberem, póki co ma ukończone technikum gastronomiczne. Dyrektorka zakładu karnego podkreśliła, że po narodzinach dziecka wychowawcy i kierownictwo dostrzegli zmianę zachowanie mężczyzny.
Nie wiem, czy to będzie trwała zmiana, ale przynajmniej na ten moment widać, że warto było zaryzykować.
Przyznał, że wcześniej skupiał się przede wszystkim na sobie, a teraz najważniejsze są dla niego żona i córka.