Francja mobilizuje 70 tys. policjantów. Idzie fala protestów
Francuskie władze skierowały do zabezpieczenia zaplanowanych na sobotę demonstracji 70 tys. policjantów i żandarmów, czyli o 20 proc. więcej niż tydzień wcześniej.
Tydzień wcześniej demonstracje przerodziły się w zamieszki, podczas których doszło do grabieży i ataków na budynki publiczne. Protesty są koordynowane za pośrednictwem strony internetowej nawiązującej do ruchu żółtych kamizelek, który działał we Francji w latach 2018–19.
W wybranych częściach miast obowiązują lokalne i częściowe godziny policyjne. Ograniczenia dotyczą rejonów, w których doszło do grabieży oraz ataków na budynki publiczne. Ubiegłotygodniowe zamieszki skłoniły właścicieli sklepów do dodatkowego zabezpieczenia lokali.
Handlowcy musieli zdecydować, czy w sobotę otworzyć swoje placówki. Organizacje branżowe zaapelowały, aby tego nie robić. Termin ma znaczenie dla sprzedawców, ponieważ weekend poprzedzający 1 listopada zwykle przyciąga wielu klientów.
Zamknięte muzea i stacje metra
W demonstracjach ponownie mogą wziąć udział licealiści, studenci oraz przedstawiciele grup społecznych i zawodowych odczuwających skutki rosnących kosztów życia. Organizatorzy wyznaczyli początek pochodu w Paryżu na godz. 14.
Turyści nie odwiedzą w sobotę dwóch znanych paryskich muzeów. Zamknięte będą Luwr i Museum d'Orsay. Ograniczenia obejmą także transport publiczny: z ruchu wyłączono 24 stacje metra, m.in. w pobliżu Pól Elizejskich, parlamentu oraz placu Concorde.