Czarnek mówi o wspólnej liście prawicy. Nie wyklucza polityków Morawieckiego
Przemysław Czarnek zapowiedział, że Prawo i Sprawiedliwość (PiS) pracuje nad stworzeniem wspólnej listy prawicy, otwartej także dla polityków Rozwoju Plus byłego premiera Mateusza Morawieckiego.
Przemysław Czarnek, szef PiS, w rozmowie z PAP potwierdził, że partia przymierza się do układania list wyborczych. Zwrócił uwagę na wielu samorządowców kończących kadencję, którzy chcą zmienić swoją rzeczywistość polityczną.
– Mamy wielu samorządowców, którzy kończą już swoje kadencje i myślą o tym, jak zmienić swoją rzeczywistość polityczną. A są to ludzie z wielkimi sukcesami w swoich samorządach, w swoich miastach, gminach – zauważył Czarnek.
Wskazał, że pierwszeństwo na listach będą mieli posłowie „pracowici, którzy pracują w terenie i są aktywni również w mediach społecznościowych”. Tego typu podejście ma zachęcać parlamentarzystów do większej aktywności.
Wielka lista Zjednoczonej Prawicy
Czarnek stwierdził, że „koniecznością jest stworzenie wielkiej listy Zjednoczonej Prawicy”. Jak dodał, nie wyklucza, żeby na takiej liście znaleźli się także posłowie Rozwoju Plus byłego premiera Mateusza Morawieckiego.
– Jesteśmy na to otwarci – przyznał. – Jestem przekonany, że także u kolegów z Rozwoju Plus, może nie u wszystkich, ale u większości dojrzała już myśl, że pójście samodzielnie na wybory w oparciu o 3-5 proc. (poparcia) jest nie tylko utratą szansy na uzyskanie mandatu, ale jest stratą mandatu dla prawicy – dodał.
Zapowiedział, że konkretne rozmowy i układanie list nastąpi gdzieś wiosną przyszłego roku. Na razie politycy koncentrują się na działalności w terenie.
Sondaż CBOS
Według najnowszego sondażu CBOS największym poparciem cieszy się obecnie Koalicja Obywatelska, na którą w wyborach zagłosowałoby 28,6 proc. respondentów. Na drugim miejscu jest Prawo i Sprawiedliwość z wynikiem 18,2 proc., a na trzecim – Konfederacja, uzyskująca 12,8 proc. poparcia.
Czwarte miejsce zajmuje Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna z wynikiem 7,3 proc. Pozostałe ugrupowania nie przekraczają 5-procentowego progu wyborczego.