Skip to main content
Polacy się budzą. Proszą Google o usunięcie ich z sieci. Eksperci: Efekt Brzoski

Polacy się budzą. Proszą Google o usunięcie ich z sieci. Eksperci: Efekt Brzoski

Rzeczpospolita
24 paź 2026, 06:15Prasa
Oryginał
3 min czytania

W 2026 roku Polacy złożyli do Google 4,8 tys. wniosków o usunięcie treści z wyszukiwarki, o 30 proc. więcej niż w 2019 roku.

W ramach cyklu „Materiały tygodnia” przypominamy tekst Michała Duszczyka, który ukazał się na rp.pl 20 października. Coraz chętniej korzystamy z unijnego tzw. prawa do bycia zapomnianym. Jak wynika z najnowszych danych Transparency Report firmy Google, gigant w Europie zalewany jest wnioskami o usunięcie stron i treści z popularnej wyszukiwarki – od stycznia do połowy października spłynęło 246,6 tys. żądań o wygumkowanie 729 tys. konkretnych adresów internetowych (URL).

Jak się dowiedzieliśmy, tych z Polski wciąż jest niewiele, bo 2 proc. wszystkich, ale wyraźnie się „budzimy”. Polacy wystosowali 4,8 tys. takich żądań, a to o 30 proc. więcej niż jeszcze w 2019 r. Liczba wniosków z Polski do Google wzrosła po tym, jak Rafał Brzoska wypowiedział wojnę fałszywym reklamom.

Efekt Brzoski

Eksperci mówią wprost: świadomość internautów rośnie, a swoje zrobił tzw. efekt Brzoski. Statystyki pokazują nagły wzrost liczby składanych wniosków od września. Specjaliści wiążą to z głośną kampanią przeciwko deepfake'om i fałszywym reklamom.

To wyraźny sygnał, że kampanie antydeepfake, m.in. inicjowane przez Brzoskę, przynoszą efekt

Robert Niczewski, partner Bellini Market Research

Polacy od początku roku zażądali tzw. deindeksacji 16,1 tys. adresów URL. Dla porównania w całym 2024 r. było to 13,8 tys. (w całym 2025 r. ok. 23,4 tys.). Chodziło o strony, na których znajdowały się m.in. informacje o adresach i osobach. Raportowane do Brukseli statystyki Google pokazują nagły wzrost takich wniosków w ostatnich tygodniach: jeszcze w lipcu żądania dotyczyły 1159 adresów, gdy we wrześniu – 2056.

Zmiana nastawienia Google

Jego zdaniem fakt, że Polacy coraz mocniej bronią swojego wizerunku w sieci to jedno, ale kolejnym efektem jest też zmiana nastawienia Google. Ekspert wskazuje, że odsetek odrzucanych przez koncern „polskich” żądań o bycie zapomnianym wyraźnie zmalał.

– Podczas gdy jeszcze w sierpniu mniej niż połowa wniosków była rozpatrywana pozytywnie, to już we wrześniu było to już przeszło 60 proc. – podkreśla. Dane Google Transparency Report pokazują coś jeszcze. Sprawy dotyczące bezprawnego użycia wizerunku przedsiębiorców i osób publicznych, takich jak Rafał Brzoska, Robert Lewandowski, Monika Olejnik, choć głośne, dotyczą tylko znikomego odsetka wszystkich wniosków – ponad 90 proc. żądań to nie te odnoszące się do tuzów świata biznesu, polityków i celebrytów, ale płynące właśnie od osób prywatnych.

Nowe wyzwania AI

Warto jednak zaznaczyć, że nie jest to usuwanie treści z sieci – Google nie kasuje artykułu ani wpisu z serwera, chodzi jedynie o tzw. odlinkowanie (Google usuwa powiązanie między imieniem i nazwiskiem wnioskodawcy a danym adresem URL w europejskich wersjach wyszukiwarki). Ale w dobie sztucznej inteligencji to już niewystarczające działania.

Robert Szustkowski, autor europejskiej inicjatywy rozszerzenia „Prawa do bycia zapomnianym” na wszystkie media jako administratorów danych, przekonuje, iż wraz z postępującym postępem technologicznym oraz popularnością chatbotów, potrzeba nowych przepisów RODO, pozwalających na ochronę reputacji również na platformach AI.

Wojciech Głażewski, dyrektor firmy Check Point Software Technologies w Polsce, przekonuje, że proceder się nasila i zagrożenie jest potężne. – W Polsce coraz częściej obserwujemy kampanie deepfake, które wykorzystują wizerunki znanych osób i zaufanych marek, by uwiarygodniać fałszywe reklamy i wyłudzać pieniądze. Dzięki AI tworzenie takich materiałów jest coraz łatwiejsze, a ich realizm utrudnia rozpoznanie oszustwa.

Potrzeba regulacji

Eksperci uważają, że, mimo wszystko, pojedynczy internauta w starciu z Big Techem ma mniejsze szanse niż instytucje. Stąd apelują o zmiany legislacyjne i rządowe wsparcie. – Polacy w 2026 r. oczekują od państwa aktywnego porządkowania świata cyfrowego – twierdzi dr Karolina Brylska z Laboratorium Badań Medioznawczych UW.

Laboratorium UW, wraz z Instytutem Dziennikarstwa, Mediów i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego, przeprowadziło sondaż, który wykazał, że blokada konta lub usunięcie wpisu przestają być wystarczającą reakcją m.in. na internetowy hejt. Ankietowani domagają się realnych konsekwencji, również tych finansowych.

Lekiem może być Akt o Usługach Cyfrowych (DSA). Pierwsza ustawa wdrażająca DSA w Polsce została przyjęta przez Sejm we wrześniu i wejdzie w życie na początku listopada. – DSA może ułatwiać nakazywanie usuwania określonych treści, ale nie daje rządowi nieograniczonego prawa do cenzurowania internetu. Kluczowe jest to, kto wydaje nakaz, na jakiej podstawie prawnej i czy można go zaskarżyć – komentuje Robert Niczewski.

Z.ai
Article written by AI
Z.ai GLM-4.5-FlashFree
Free AI articles150 of 150
No limit after signing in with Telegram