Skip to main content
Skuteczna samoobrona? Ten trener woli blef zamiast ciosów. "Na ulicy nie ma kozaków"

Skuteczna samoobrona? Ten trener woli blef zamiast ciosów. "Na ulicy nie ma kozaków"

naTemat.pl - artykuły i wpisy blogerów
24 paź 2026, 05:15Natemat
Oryginał
2 min czytania

Na ulicy nie ma kozaków - przekonuje Igor Barnaś, instruktor samoobrony i twórca systemu DEFENDU. Jego metoda opiera się na sprycie, blefie i grze aktorskiej, a nie na skomplikowanych technikach walki.

Instruktor samoobrony Igor Barnaś twierdzi, że przetrwanie na ulicy to w dużej mierze gra. Jeśli uda się oszukać napastnika, wraca się do domu w jednym kawałku. Jego metoda opiera się na sprycie, blefie i grze aktorskiej, a nie na skomplikowanych technikach walki. Barnaś jest twórcą systemu DEFENDU, ekspertem w dziedzinie taktyki i strzelectwa oraz szkoleniowcem zespołów ochrony VIP i bezpieczeństwa.

Bezpieczne pytania

W sytuacjach potencjalnego zagrożenia Barnaś zalega stosowanie tzw. pytań bezpiecznych. Zagadując drugą osobę i obserwując jej reakcję, można ocenić, czy jest otwarta na rozmowę. Przykładowo, wchodząc do pustego przedziału pociągu, można zapytać: „Czy ktoś jeszcze będzie tu siedział?” lub „Wygodnie panu?”. Spokojna reakcja może ułatwić nawiązanie kontaktu, podczas gdy wrogość powinna wzbudzić czujność.

W takich momentach można zastosować tak zwane pytania bezpieczne. Zagadujemy drugą osobę i obserwujemy jej reakcję. Słyszymy, jak mówi, jaki ma akcent, a przede wszystkim – czy jest otwarta na rozmowę.

Igor Barnaś, instruktor samoobrony

Świadomość zagrożeń

Barnaś podkreśla, że samoobrona zaczyna się od budowania świadomości. Wchodząc do pomieszczenia, należy rozglądać się i zwracać uwagę na osoby, które mogą stanowić zagrożenie. Nie chodzi o paranoję, ale o wyłapywanie sygnałów ostrzegawczych - np. ktoś agresywny, krzyczący, lub osoba, która wkłada rękę za pas. Warto unikać ciemnych bram i zaułków, a przed wejściem do takiego miejsca oświetlić je latarką.

Jeśli czujemy, że ktoś za nami idzie i zaczynamy się bać, należy reagować - wejść do otwartego sklepu, na stację benzynową, wszędzie tam, gdzie są ludzie. Można powiedzieć wprost: „Proszę pana, boję się, ktoś za mną idzie. Czy może mi pan pomóc?”. Trzymajmy się krawędzi chodnika od strony jezdni, nie idźmy tuż przy ścianach budynków.

Minimalne techniki

W opinii Barnasia, dzisiaj wiele osób ma złudne przekonania na temat samoobrony. Naoglądają się tutoriali z technikami walki i myślą, że poradzą sobie na ulicy. Tymczasem w sytuacji zagrożenia nie ma czasu na skomplikowane ruchy. Reakcja musi być intuicyjna. Barnaś uczy tylko dwa, trzy ruchy wyuczone na pamięć, które można zastosować automatycznie.

Jego metoda polega na analizowaniu konkretnych sytuacji, odgrywaniu scenek i budowaniu świadomości. Dopiero na samym końcu wprowadza techniki. Uważa, że mnogość kombinacji uderzeń i kopnięć może przeszkadzać. Wolę pracować z kimś, kto nigdy niczego nie trenował. W ciągu czterech godzin uczę taką osobę świadomego poruszania się po ulicy i reagowania w konkretnych sytuacjach.

Rozmowa z napastnikiem

Barnaś podkreśla, że najlepszą samoobroną bywa unikanie walki. Agresor często szuka osoby, z którą łatwiej sobie poradzi. Jeśli widzi kogoś pewnego siebie, sprawnego i uważnego, może zrezygnować z ataku. Jednak w ekstremalnych sytuacjach, np. gdy napastnik ma nóż, kluczowa jest rozmowa. Kiedyś Barnaś trafił na mężczyznę, który trzymał nóż przy szyi kobiety. Zaczął z nim rozmawiać, co pozwoliło ocalić życie.

Barnaś używa specjalnych noży treningowych, które emitują impuls elektryczny, aby pokazać, jak niebezpieczne jest pró odebrania noża napastnikowi. Chcę wybić ludziom z głowy przekonanie, że na ulicy poradzą sobie z uzbrojonym napastnikiem - mówi.

Z.ai
Article written by AI
Z.ai GLM-4.5-FlashFree
Free AI articles150 of 150
No limit after signing in with Telegram