Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz krytycznie o rządzie Tuska. Odpowiada na zarzuty premiera
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, była minister funduszy i polityki regionalnej, odeszła z rządu, nazywając go rządem marazmu.
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz w piątkowym programie „Gość Wydarzeń” w Polsat News przedstawiła powody swojej decyzji o odejściu z rządu. Jednym z nich była próba przegłosowania ustawy znoszącej dwukadencyjność samorządów.
– Mogłabym dzisiaj tu siedzieć, tkwić w tym rządzie, który niestety stał się w moim przekonaniu rządem marazmu, a dopiero co on nieskutecznie próbował przepchnąć bardzo politykierską ustawę – skomentowała.
Reakcja na premiera
Przewodnicząca Polski 2050 odniosła się do wpisu premiera Donalda Tuska na platformie X, w którym stwierdził on, że „powinna była zadzwonić”, informując o swoim odejściu.
Przepraszam, ja nie będę się w takie przepychanki wdawać, małe złośliwości
Pełczyńska-Nałęcz wymieniła powody swojego odejścia: nieskuteczne próby przepchnięcia ustawy o dwukadencyjności, polityczność w Trybunale Konstytucyjnym oraz zablokowanie strategii rozwoju Polski.
Brak strategii
Była minister stwierdziła, że Polska potrzebuje nowej strategii rozwojowej, której przygotowanie wskazała jako jeden z priorytetów rządu.
– To jest rząd, który dużo zrobił w naprawdę sprawnym zarządzaniu, ale nie ma dzisiaj wyznaczonej strategii rozwojowej i w moim przekonaniu wytraca to, co jest najważniejsze, taki kompas wartości – oceniła.
Zaznaczyła, że politycy kłócą się teraz o „rzeczy wtórne”, jakim jest spór o Trybunał Konstytucyjny, zamiast zajmować się systemem emerytalnym, sprawiedliwymi podatkami czy katastrofą demograficzną.
Pełczyńska-Nałęcz nie zdradziła, jakie planuje podjąć teraz działania, ale podkreśliła, że „o przyszłość się nie boi”.