Lokalne referenda. Najpierw w Częstochowie, później także w innych miastach?
W niedzielę mieszkańcy Częstochowy wybiorą w referendum prezydenta Krzysztofa Matyjaszczyka oraz radę miasta, co jest bezpośrednim skutkiem zarzutów prokuratorskich wobec urzędnika.
Piątek jest ostatnim dniem kampanii przed referendum w Częstochowie w sprawie odwołania prezydenta oraz rady miasta. Inicjatywa referendalna została zgłoszona po zatrzymaniu prezydenta Częstochowy Krzysztofa Matyjaszczyka przez Centralne Biuro Antykorupcyjne w lutym tego roku.
Prokuratura zarzuciła mu przyjęcie co najmniej 40 tys. zł w zamian za wprowadzenie zmian w budżecie miasta, które umożliwiły realizację zamówienia publicznego na korzyść jednego z przedsiębiorców. Ponadto przedstawiono mu zarzut przyjmowania od różnych osób korzyści majątkowych o łącznej wartości co najmniej 129 tys. zł.
Prezydent ma zakaz pełnienia funkcji, wchodzenia do Urzędu Miasta i kontaktowania się z pracownikami. Jego obowiązki przejął pierwszy zastępca, Zdzisław Wolski.
Brak możliwości pełnienia przez prezydenta funkcji jest głównym powodem, dla którego powinien być odwołany. A rada miasta dlatego, że nie podjęła uchwały o referendum. To kompromituje Częstochowę.
Wymogi frekwencyjne
Procedura referendalna w Częstochowie rozpoczęła się 19 czerwca 2026 r. od oficjalnego zgłoszenia inicjatywy. Po dwumiesięcznej zbiórce podpisów prowadzonej na ulicach miasta komitet „Czas na referendum” złożył oficjalny wniosek 17 sierpnia 2026 r. Do urzędników wyborczych trafiły dokładnie 2833 karty poparcia.
Aby referendum w sprawie odwołania prezydenta Częstochowy było ważne, musi w nim wziąć udział co najmniej 46 625 osób. Próg ten odpowiada trzem piątm liczby głosujących w drugiej turze ostatnich wyborów samorządowych, gdy na Krzysztofa Matyjaszczyka zagłosowało 77 707 osób.
W przypadku referendum dotyczącego odwołania rady miasta wymagane jest natomiast 48 754 głosujących, czyli trzy piąte liczby osób, które uczestniczyły w wyborach do rady miasta. Prawo do głosowania w Częstochowie ma ok. 160 tys. osób.
Inicjatywy w innych miastach
Częstochowa może nie być jedynym miastem w regionie, w którym dojdzie do referendum. Takie inicjatywy zgłoszono również w Gliwicach, Chorzowie (po raz drugi w tej kadencji) czy w Będzinie.
W Gliwicach inicjatywa referendalna dotycząca odwołania prezydentki miasta Katarzyny Kuczyńskiej-Budki ruszyła pod koniec sierpnia. W tym mieście podpisy zbierane są na indywidualnych kartach, a nie – jak zazwyczaj – na jednej kartce, na której podpisuje się kilkanaście osób. Termin zbierania podpisów – jak przekazano nam w katowickiej delegaturze KBW – upływa w najbliższy poniedziałek. Prezydent Katarzyna Kuczyńska-Budka nie komentuje inicjatywy.
Także w Będzinie trwa próba odwołania prezydenta Łukasza Komoniewskiego. Komisarz wyborczy w Katowicach III odrzucił wniosek mieszkańców w sprawie przeprowadzenia referendum, ale inicjatorzy zaskarżyli tę decyzję do sądu administracyjnego.
W Chorzowie trwa druga próba odwołania prezydenta Szymona Michałka. Pierwszą podjęto w marcu, ale zabrakło prawidłowo zweryfikowanych podpisów pod wnioskiem o jego odwołanie.