
„Samochód staje się pociskiem”. PiS chce surowych kar dla drogowych zabójców
Posłowie Prawa i Sprawiedliwości przedstawili projekt, który przewiduje kary od 8 do 25 lat więzienia dla kierowców powodujących śmiertelne wypadki przy przekroczeniu prędkości o co najmniej 100 km/h.
Projekt posłów PiS trafił do konsultacji społecznych. Ma to być reakcja na głośną sprawę Sebastiana M., który za spowodowanie tragicznego wypadku na autostradzie A1, w którym zginęły trzy osoby, został skazany na zaledwie 8 lat więzienia - maksymalnie możliwy wymiar kary.
Sędzia Renata Folkman podkreślała, że oskarżony wykorzystywał drogę publiczną do testowania prędkości swojego stuningowanego BMW, zamiast korzystać z dedykowanego toru. Wyraziła oburzenie jego brawurą i lekceważeniem przepisów.
Surowsze kary dla zabójców drogowych
Zgodnie z propozycją PiS, kierowcy spowodujący śmiertelny wypadek i przekraczający prędkość o co najmniej 100 km/h mogliby otrzymać karę od 8 do 25 lat pozbawienia wolności. Poseł Michał Wójcik podkreślał, że obywatele mają prawo czuć się bezpiecznie na drogach, za które płacą podatki.
Kto przekracza prędkość o 100 km, doskonale wie, co robi. Wie, że jego samochód staje się pociskiem, który zabija
Sceptycyzm koalicji rządzącej
Projekt spotkał się z niejednoznacznymi reakcjami koalicji rządzącej. Paweł Śliz z Polski 2050 wyraził nadzieję, że uda się dograć prawidłową wersję przepisów podczas prac sejmowych. Z kolei wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha wyraził duży sceptycyzm.
Ukształtowany w ten sposób przepis jest ciężki do obrony. Szereg czynów dotyczących zabójstwa miałby sankcję niższą niż śmierć spowodowana nieumyślnie - argumentował polityk Koalicji Obywatelskiej. Posłowie zajmą się propozycją najwcześniej pod koniec listopada.