Ningbo. Katarzyna Kawa postawiła się liderce rankingu. Ale w półfinale zagra Jelena Rybakina
Katarzyna Kawa przegrała z Jeleną Rybakiną 3:6, 6:3, 6:3 w ćwierćfinale turnieju WTA 500 w Ningbo, ale pokazała charakter, dwukrotnie przełamując liderkę światowego tenisa.
Polski tenis przeżywa wspaniałe chwile. Kilka dni po triumfie Mai Chwalińskiej w Wuhan o emocje na najwyższym poziomie zadbała Katarzyna Kawa. Polka, która tradycyjnie przebijała się przez kwalifikacje, po wyeliminowaniu w poprzedniej rundzie mistrzyni olimpijskiej z Tokio, Szwajcarki Belindy Bencić (7:5, 6:2), stanęła przed pierwszą w życiu szansą gry z liderką światowego rankingu.
Historyczny pojedynek
– To największe zwycięstwo w mojej karierze – przyznała 33-letnia Polka, która nigdy wcześniej nie awansowała do ćwierćfinału turnieju rangi WTA 500. Dla niej pojedynek z Rybakiną był nagrodą za cierpliwość i wytrwałość w walce o pierwszą setkę rankingu (w wirtualnej klasyfikacji jest 106).
To był ciężki mecz. Na początku wszystko mi wychodziło, ale w drugim secie miałam za mało energii i popełniłam za dużo błędów
Przełamanie Rybakiny
Spotkanie zgodnie z przewidywaniami rozpoczęło się od dominacji Rybakiny. W pierwszym secie Kazaszka przeważała w każdym aspekcie. W drugiej partii jednak Polka dwukrotnie przełamała Rybakinę i prowadziła już 4:1. Poprawiła swoją grę w wielu elementach, a liderka rankingu zaczęła się mylić, wyglądała na zdezorientowaną.
Kawa wykorzystała ten chwilowy kryzys, wygrała kilka zaciętych wymian i zwyciężyła w drugim secie 6:3. W trzeciej partii jednak znów pokazała siłę Rybakina, która wróciła do swojego najlepszego tenisa i szybko zameldowała się w półfinale.
Polskie emocje w Azji
Teraz Kazaszka zagra z Rosjanką Dianą Sznajder, w drugim sobotnim półfinale Czeszka Marie Bouzkova zmierzy się z Kanadyjką Leylah Fernandez. W przyszłym tygodniu ciąg dalszy polskich emocji. Rusza turniej WTA 500 w Tokio. Na kort po chwili oddechu wraca Chwalińska, która będzie rozstawiona z numerem 2 (z nr. 1 Rybakina), w pierwszej rundzie będzie miała wolny los. W Bazylei (ATP 500) zobaczymy natomiast Huberta Hurkacza.