
Polska wstrzymała pomoc dla Kijowa? W MON wściekłość. "Wyssane z palca"
Polska stanowczo zaprzecza informacjom o wstrzymaniu pomocy wojskowej dla Ukrainy, określając je jako 'news wyssany z palca'.
Polska stanowczo zaprzecza informacjom o wstrzymaniu pomocy wojskowej dla Ukrainy, określając je jako 'news wyssany z palca'. W Ministerstwie Obrony Narodowej podkreślają, że nie doszło do żadnego wstrzymania ani nawet opóźnienia w przekazywaniu pomocy.
W sprawę zaangażowany został osobiście wicepremier i szef resortu Władysław Kosiniak-Kamysz. Trwa roboczy kontakt na szczeblu kierownictwa resortu z ukraińskimi odpowiednikami, którego celem jest wyjaśnienie sytuacji oraz źródła przecieku.
Decyzja Lwowa
Sprawa wybuchła po publikacji 'Ukraińskiej Prawdy', która powołując się na źródła w ukraińskim rządzie, napisała o rzekomym wstrzymaniu polskiej pomocy. Miała to być forma nacisku za decyzję władz Lwowa o uznaniu 2027 roku rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), jej dowódcy Romana Szuchewycza oraz działacza Ołeha Olżycza.
Napięte relacje
Decyzja lwowskich władzy to kolejna sytuacja, gdy strona ukraińska mocno następuje polskiemu rządowi w kwestii UPA i pamięci historycznej. W maju prezydent Zełenski nadał imię 'Bohaterów UPA' jednostce wojskowej, co spotkało się z ostrą reakcją polskich polityków.
W odpowiedzi, Karol Nawrocki odebrał Zełenskiemu Order Orła Białego. Mimo zaprzeczeń MON, wicepremier Radosław Sikorski podpisał wniosek o wpisanie na listę osób niepożądanych w Polsce Swiatosława Szeremety - radnego Lwowa i autora pomysłu ustanowienia 2027 rokiem UPA.
Wiceszef MSZ Marcin Bosacki zapewniał, że otrzymali obietnicę od współpracowników prezydenta Zełenskiego, że decyzja lwowska nie wejdzie w życie. Podkreślił też, że pozytywnym znakiem jest zniknięcie uchwały ze strony internetowej obwodu lwowskiego.