Skip to main content
IRU: nikt nie chce płacić za „ekologiczny” transport

IRU: nikt nie chce płacić za „ekologiczny” transport

Rzeczpospolita
Oct 23, 2026, 10:31 AMPrasa
Oryginał
3 min czytania

Przewoźnicy w Europie i Australii nie chcą pokrywać dodatkowych kosztów związanych z bardziej ekologicznym transportem, wynika z badania IRU.

Badanie „2026 Green Compact” przeprowadzone przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Przewoźników (IRU) oraz firmę Trimble pokazuje, że transport jest w kryzysie. Przewoźnicy nie są w stanie ponieść nakładów inwestycyjnych związanych z dekarbonizacją, zwłaszcza gdy ich klienci nie chcą płacić więcej za ekologiczne rozwiązania. Sekretarz generalny IRU Habib Turki wskazuje, że kolejny etap transformacji wymaga znacznie większych nakładów, których operatorzy sami nie mogą udźwignąć.

Największą barierą są wysokie koszty wdrożenia „zielonych rozwiązań”. W Europie Zachodniej 64% operatorów wskazuje na te koszty, w Europie Wschodniej 62%, a w Australii 40%. W ubiegłym roku główną przeszkodą był brak infrastruktury do ładowania i tankowania, a w 2026 roku to ceny pojazdów stały się największą barierą w obu regionach Europy.

W Europie Zachodniej 66% operatorów wskazuje na ceny pojazdów – to wzrost z 49% w 2025 roku. W Europie Wschodniej odsetek ten wzrósł z 52% do 78%. Ciężarówka elektryczna kosztuje od dwóch do trzech razy więcej niż jej odpowiednik z silnikiem diesla, co przy niewielkich marżach przewoźników jest nie do udźwignięcia.

Mimo to większość operatorów podejmuje działania na rzecz ograniczenia emisji. Dziewięciu na dziesięciu operatorów w Europie Zachodniej (90%) i 87% w Europie Wschodniej podejmuje co najmniej jedno takie działanie. Zaczynają od rozwiązań, które przynoszą zwrot z inwestycji: optymalizacji tras oraz szkoleń z zakresu ekologicznej jazdy.

Brakuje jednak formalnych zobowiązań. W Europie Zachodniej cele w tym zakresie wyznaczyło 41% operatorów, a swoje emisje CO₂ oblicza 43% z nich. W Europie Wschodniej odpowiednio 31% i 23%. W Australii odsetki te są znacznie niższe: 11% i 6%.

W Europie Zachodniej 37% operatorów wskazuje, że wyższe ceny płacone przez klientów w znacznym stopniu przyczyniłyby się do ograniczenia emisji – jest to czynnik uznawany za ważniejszy niż zachęty podatkowe (32%) czy dotacje (31%). Zaledwie 22% respondentów wymienia przepisy prawne jako siłę napędową tych zmian.

W Australii najważniejszą rolę odgrywają dotacje (26%), natomiast operatorzy z Europy Wschodniej kładą nacisk zarówno na dłuższe umowy z klientami (23%), jak i na wyższe ceny płacone przez odbiorców (28%).

Około 41% operatorów w Europie Zachodniej korzysta już z paliw alternatywnych; w Europie Wschodniej odsetek ten wynosi 14%, a w Australii – 7%. W każdym z tych regionów najpopularniejszym rozwiązaniem jest odnawialny olej napędowy (HVO), który może być stosowany w istniejących już silnikach. IRU przewiduje, że w Europie Zachodniej jego udział wzrośnie z obecnych 29% do 54% w ciągu najbliższych pięciu lat.

Inwestycje w pojazdy elektryczne planuje 29% operatorów w Europie Zachodniej, 17% w Europie Wschodniej oraz 10% w Australii; działania te koncentrują się tam, gdzie mają największy sens. W Europie Zachodniej inwestycje planuje 87% operatorów o obrotach przekraczających 100 mln euro, w porównaniu z 26% mniejszych firm. Ponadto 40% przewoźników regionalnych zamierza inwestować, podczas gdy w grupie przewoźników obsługujących trasy dalekobieżne odsetek ten wynosi 17%.

Zaopatrzenie w energię oraz przepustowość sieci energetycznej pozostają istotnymi wyzwaniami. Według szacunków IRU, przejście floty samochodów ciężarowych w UE na napęd w pełni elektryczny wymagałoby ilości energii elektrycznej odpowiadającej mniej więcej jednej piątej łącznej energii dostępnej w Niemczech i Polsce. W Europie istnieje zaledwie 1225 publicznych stacji ładowania przystosowanych do obsługi pojazdów ciężarowych, podczas gdy szacowane zapotrzebowanie wynosi 50 000 punktów ładowania o dużej mocy.

Większość procesów ładowania będzie odbywać się w bazach transportowych, gdzie uzyskanie odpowiedniej przepustowości sieci energetycznej zajmuje zazwyczaj od roku do dwóch lat. W sektorze zdominowanym przez małe i średnie przedsiębiorstwa (MŚP) główną barierą jest kapitał, a nie brak chęci. Decydujące dla przyszłości branży będą najbliższe działania Komisji Europejskiej w sprawie ochrony przed chińską konkurencją.

Z.ai
Article written by AI
Z.ai GLM-4.7-FlashFree
Free AI articles150 of 150
No limit after signing in with Telegram