
Trump groził, że ich zwolni. Doradcy oddali pieniądze, w tle Rosja
Doradcy Donalda Trumpa, Chris LaCivita i James Blair, po wybuchu skandalu związanego z ich pracą dla prorosyjskich władz w Republice Serbskiej, oddali otrzymane honorarium na bibliotekę prezydenta USA.
Doradcy Donalda Trumpa, Chris LaCivita i James Blair, po wybuchu skandalu związanego z ich pracą dla prorosyjskich władz w Republice Serbskiej, oddali otrzymane honorarium na bibliotekę prezydenta USA. Według „The New York Times” za swoje usługi otrzymali od prorosyjskiego ugrupowania łącznie kilkaset tysięcy dolarów.
Pieniądze za pomoc na Bałkanach
Blair i LaCivita mieli za zadanie udzielać porad w sprawach wyborczych władzom Republice Serbskiej, jednej z dwóch części składowych Bośni i Hercegowiny. Prorosyjskie ugrupowanie zatrudniło ich poprzez kancelarię w Waszyngtonie, wypłacając każdemu po kilkaset tysięcy dolarów.
To zaangażowanie to najnowszy przykład doradców Trumpa czerpiących zyski z zagranicznych polityków skrajnej prawicy, którzy szukali przychylności prezydenta USA, jednocześnie działając wbrew społeczności międzynarodowej
Republika Serbska i rosyjskie wpływy
Najważniejszą siłą w Republice Serbskiej jest obóz Milorada Dodika, który z czasem przyjął program serbskiego nacjonalizmu. Dodik ma polityczne wsparcie przywódcy Rosji Władimira Putina, który wykorzystuje tę relację do wzmacniania podziałów w Bośni i Hercegowinie oraz utrudniania krajowi drogi do integracji z Unią Europejską i NATO.
Reakcja Trumpa
Po wybuchu skandalu Donald Trump podkreślał, że LaCivita i Blair to doradcy zewnętrzni, a nie oficjalny personel Białego Domu. Miał także grozić zakończeniem współpracy z nimi. Według „New York Post” Trump jednak po jakimś czasie pochwalił się, że doradcy przekazali sześciocyfrowe honoraria na jego bibliotekę.