
Strajki kobiet w całej Polsce. Były czerwone kartki, czarne parasole i spór o aborcję - Gazeta
W czwartek odbyły się strajki kobiet w wielu polskich miastach. Protestujące domagają się legalnej i dostępnej aborcji w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia.
Manifestacje ruszyły w szóstą rocznicę wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który pod przywództwem Julii Przyłębskiej uznał przepis zezwalający na przerywanie ciąży z powodu wad płodu za sprzeczny z konstytucją. Decyzja ta wywołała wówczas falę protestów w całym kraju.
Inicjatorką czwartkowych protestów była gdańska Fundacja Widzialne, która dołączyły do niej inne środowiska, w tym Ogólnopolski Strajk Kobiet. W wielu miejscach na ich drodze pojawili się kontrmanifestanci, którzy odmawiali różaniec, puszczali odgłosy płaczu dziecka i określali zabieg mianem „morderstwa”.
Hasłem przewodnim protestów było „Czerwona kartka za aborcję”. W Olsztynie manifestanci przyczepili takie kartki obok wejść do biur Koalicji Obywatelskiej i Lewicy. W Opolu taka próba zakończyła się interwencją policji, a w Lublinie uczestnicy chcieli wręczyć czerwoną kartkę europosłance KO Marcie Wcisło.
W wielu miastach padał deszcz, ale organizatorzy i uczestnicy nie przejmowali się tym. Między innymi w Lublinie manifestujący stali pod czarnymi parasolami, które przywodziły na myśl symbol Czarnych Protestów, które wybuchły w 2016 roku po planach zaostrzenia przepisów aborcyjnych.
W Krakowie i Szczecinie uczestnicy zgromadzili się na wyznaczonym miejscu już godzinę wcześniej, mimo że manifestacje miały rozpocząć się o godzinie 18. Mieli ze sobą transparenty i skandowali hasła takie jak „myślę, czuję, decyduję!”.
Z postulatami kobiet, dotyczącymi legalnej aborcji, nie zgadzała się między innymi Młodzież Wszechpolska, której białostoccy reprezentanci wywiesili baner z napisem „Czerwona kartka dla morderców bezbronnych”. Kontrmanifestanci w wielu miastach odmawiali różaniec, puszczali odgłosy płaczu dziecka i zagłuszali postulaty kobiet.
W Krakowie przynieśli nawet transparenty z martwymi płodami i napisami „PO = aborcyjna rzeź w Polsce”. W Katowicach konkurujące ze sobą manifestacje oddzieliła policja, a we Wrocławiu doszło do przepychanek z mundurowymi. Funkcjonariusze prawdopodobnie próbowali tam zatrzymać uczestnika lub uczestników, którzy weszli na jezdnię.
Organizatorzy protestów przypomnieli jednak, że jedną z obietnic Koalicji Obywatelskiej przed wyborami w 2023 roku było zalegalizowanie aborcji do 12. tygodnia ciąży. „Żądamy pełnej dekryminalizacji aborcji i dostępnej aborcji na NFZ” - napisała Fundacja Widzialne na Facebooku.
W Łodzi przez megafon Martyna Urbańczyk z partii Razem powiedziała: „Jestem zmęczona, ale będę stała tu w deszczu, żeby zapewnić lepszą przyszłość dla nas wszystkich”. Sejm we wtorek przyjął dwie ustawy dotyczące aborcji, jednak organizatorki uważają, że nie spełniają one ich oczekiwań.