Walka o budżet TK. Koalicja ma plan B na przełamanie impasu
Sejm planuje włączyć budżet Trybunału Konstytucyjnego na 2027 rok w trybie ekstraordynaryjnym, pod warunkiem jego przyjęcia przez Zgromadzenie Ogólne TK.
Sejm i kalendarium uchwalania ustawy budżetowej na 2027 r. może odegrać kluczową rolę w dopuszczeniu do orzekania pięciu sędziów TK. Gra idzie bowiem o budżet TK na 2027 r., a tylko Sejm może sprawić, że zostanie uchwalony. Dzięki temu sędziowie, także ci wybrani za czasów PiS, będą i orzekać, i dostawać pensje.
By tak się stało, do Sejmu musi trafić plan finansowy TK przyjęty przez Zgromadzenie Ogólne TK. Trybunał Konstytucyjny jest tzw. świętą krową, podobnie jak np. Sąd Najwyższy, Krajowa Rada Sądownicza. To instytucje, które same określają wielkość planowanych wydatków w kolejnym roku, a dopiero potem są one korygowane w parlamencie.
Budżet bez zgody prezesa
Projekt budżetu na 2027 r. rząd przyjął pod koniec sierpnia br., ale bez pieniędzy dla TK. Resort bowiem nie otrzymał budżetu zatwierdzonego przez Zgromadzenie Ogólne TK. Minister Andrzej Domański, podobnie jak marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty oraz Komisja Finansów Publicznych, otrzymali budżet przygotowany przez dyrektora Kancelarii TK i zatwierdzony jedynie przez prezesa TK.
Tymczasem ustawa o TK mówi wprost, że projekt dochodów i wydatków TK uchwala Zgromadzenie Ogólne. W efekcie, jak mówi w rozmowie z Business Insiderem sędzia Magdalena Bentkowska, wśród pracowników TK panuje niepewność co do przyszłości z uwagi na brak budżetu.
Jeżeli Trybunał Konstytucyjny przedstawi prawidłowo przyjęty plan finansowy, to wtedy może on być włączony do budżetu — zapewnia Krystyna Skowrońska.
Święczkowski decyduje
Sędziowie TK mają dwa sposoby na przyjęcie planu finansowego. Pierwszy formalnie jest bardzo prosty, ale praktycznie nie do zrealizowania. Wystarczy bowiem, aby prezes Bogdan Święczkowski zwołał ZO i dopuścił do obrad wszystkich 15 sędziów, w tym pięcioro, od których prezydent nie przyjął osobiście ślubowania.
Krystyna Skowrońska nie ma wątpliwości, że dokładnie tak powinien postąpić Święczkowski. Pięcioro sędziów już obecnie jest pozbawionych wynagrodzenia, a koalicja rządząca nie chce, aby tak było w przyszłości.
— Od sędziego Trybunału Konstytucyjnego, który rozstrzyga sprawy dotyczące ustaw, które wychodzą z Sejmu, przygotowanie zgodnego z prawem projektu budżetu powinno być priorytetem. Niech się nie mota, niech nie staje na głowie, bo przepisy mówią wprost, w jaki sposób przygotowuje się projekt budżetu na dany rok — podkreśla Skowrońska.
Plan awaryjny rządu
Mało prawdopodobne jest, aby prezes Święczkowski zaprosił na posiedzenie Zgromadzenia Ogólnego pięcioro sędziów, od których prezydent nie odebrał osobiście ślubowania. Bez nich zaś w zgromadzeniu nie będzie uczestniczyć trzech sędziów dopuszczonych do orzekania. Wtedy nie ma wymaganego ustawą kworum.
Rząd ma jednak plan awaryjny, który polega na przekonaniu dwójki sędziów wybranych za czasów PiS do zwołania zgromadzenia ogólnego, bez udziału prezesa Święczkowskiego. Chodzi o przekonanie dwójki sędziów wybranych za czasów PiS do zwołania zgromadzenia ogólnego, bez udziału prezesa Święczkowskiego.
Kwestia braku wynagrodzeń ma być motywacją do porzucenia prezesa TK. Byłoby to możliwe, gdyby prokuratura skierowała do TK wniosek o uchylenie immunitetu Bogdana Święczkowskiego. Rozpatruje go zgromadzenie ogólne. Normalnie powinien zwołać je prezes, ale wniosek o pozbawienie immunitetu pozwala zmienić reguły.