Miał tylko wyjechać ze stodoły. Stał się początkiem samochodowej marki
Max Kindersley odrestaurował rodzinny Fiat 500, który przez ćwierć wieku stał w stodole, co przekształciło się w projekt brytyjskiego studia La Cinquecento.
Historia La Cinquecento rozpoczęła się od prostego zamiaru przywrócenia rodzinnego Fiata 500 na drogi. W tej samej stodoli powstał pierwszy prototyp nowej interpretacji włoskiego klasyka.
Nowe życie klasycznego auta
Założyciele projektu postawili na zachowanie charakterystycznych cech Fiata 500: niewielkich rozmiarów, lekkości i prostoty, jednocześnie poprawiając osiągi, prowadzenie i praktyczność w codziennej jeździe. Tego typu modernizacja zabytkowych samochodów staje się coraz popularniejszym trendem, zapoczątkowanym przez kalifornijskie studio Singer.
Techniczne nowości
Bazą prototypu jest Fiat 500 z lat 70. Do napędu wykorzystano zmodyfikowany, dwucylindrowy silnik pochodzący z Fiata 126 z układem zapłonowym z dwiema świecami na cylinder. Zawieszenie oraz układy hamulcowy, kierowniczy, chłodzenia i elektryczny opracowano specjalnie dla tego projektu.
Sportowa stylizacja
Nad wyglądem nadwozia pracowało mediolańskie studio BorromeodeSilva. Poszerzone nadkola, nakładki progowe i dodatkowe oświetlenie inspirowane rajdami nadają autu bardziej dynamiczny charakter. La Cinquecento zachowuje jednak rozpoznawalne kształty klasycznej pięćsetki.
Studio prezentuje obecnie prototyp, ale planuje limitowaną serię indywidualnie numerowanych egzemplarzy. Szczegóły projektu, w tym ceny i wielkość serii, mają być ustalane z przyszłymi właścicielami. Zainteresowani mogą już zgłaszać się do firmy.