Ludzie Wołodymyra Zełenskiego rozgoryczeni psuciem relacji z Polską. "Katastrofa"
Kancelaria Prezydenta Ukrainy nazwała decyzję Lwowskiej Rady Obwodowej o ustanowieniu roku 2027 rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii 'katastrofą' dla relacji z Polską.
Decyzja lwowskiego samorządu o ustanowieniu roku 2027 rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii i jej dowódcy Romana Szuchewycza spotkała się z gwałtowną reakcją Kijowa. W kręgach Wołodymyra Zełenskiego decyzję nazwano 'katastrofą' dla relacji z Polską.
— Postawa Ukrainy wygląda na nierozsądną. Dopiero co zażegnaliśmy poprzedni kryzys i oto jest kolejny. Wszyscy wiedzieli, że nie powinno się tego robić, szef obwodu o tym wiedział. Ale pogoń za tanim, jednodniowym szumem medialnym zwyciężyła. Konsekwencje będą tylko narastać — ocenił rozmówca z Kancelarii Prezydenta Ukrainy.
Reakcja polskiego rządu
Ukraińskie MSZ poinformowało, że decyzję podjęto bez konsultacji z dyplomatami i władzami centralnymi, nazywając ją 'kontrproduktywną' dla relacji z Polską. Według wiceministra spraw zagranicznych Marcina Bosackiego, przedstawiciele prezydenta Zełenskiego zapewnili, że decyzja nie wejdzie w życie.
Onet ustalił, że w związku z uchwałą polski rząd na razie zawiesił rozmowy z Ukrainą o jednym z instrumentów wsparcia dla tego kraju. Decyzję lwowskich radnych ostro skrytykował minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz.
Historia UPA
Ukraińska Powstańcza Armia była zbrodniczą organizacją kolaborującą z hitlerowskimi Niemcami w czasie II wojny światowej. Odpowiada za rzeź wołyńską, czyli ludobójstwo Polaków na kresach wschodnich. W latach 1943-1945 ukraińscy nacjonaliści zamordowali ok. 100 tys. polskich obywateli, w tym kobiety i dzieci.
Roman Szuchewycz, jako główny dowódca UPA, ponosi bezpośrednią odpowiedzialność za zbrodnie przeciwko ludzkości. W maju prezydent Ukrainy nadał jednej z jednostek wojskowych imię 'Bohaterów UPA', co spowodowało odebranie mu Orderu Orła Białego przez prezydenta Karola Nawrockiego.