Wysłannik Trumpa słodził Putinowi. Co o sprawie mówią w rządzie i w Pałacu?
Wiceszef MON Cezary Tomczyk nazwał słowa amerykańskiego wysłannika Steve'a Witkoffa o Putinie jako „humanitarnym” człowiekui „obrzydliwymi”. Rząd i Pałac Prezydenta są zgodni, że działania amerykańskiej administracji podyktowane są zbliżającymi się wyborami połowymi w USA.
– To obrzydliwe – tak nie przebierał w słowach wiceszef MON Cezary Tomczyk, komentując wypowiedź amerykańskiego wysłannika Steve'a Witkoffa, który podczas wizyty w Petersburgu określił Putina jako „humanitarnego” człowieka. Zarówno polski rząd, jak i Pałac Prezydenta są zdegustowane tą wypowiedzią.
Oba ośrodki władzy zgadzają się, że działania amerykańskiej administracji są podyktowane zbliżającymi się wyborami połowymi w Kongresie USA, gdzie Amerykanie wybierają Izbę Reprezentantów i jedną trzecią Senatu. W wyborach tych Trump ma niskie notowania i może wyjść z nich mocno poobijany.
Wybory w USA
– Czym to jest podyktowane, nie wiem. Ale zakładam, że ma to dużo wspólnego z kampanią wyborczą, która toczy się w Stanach Zjednoczonych. Zostało 10 dni do wyborów w USA – stwierdził Tomczyk. Rząd obawia się, że po wyborach dojdzie do paraliżu decyzyjnego w Waszyngtonie.
Prezydent Trump ma dość niskie notowania, jest prawdopodobna strata Izby Reprezentantów, ciągle możliwa strata większości w Senacie. Jakie będą konsekwencje, zobaczymy.
Różnice między rządem a Pałacem
Rządowi łatwiej przychodzi krytykowanie wypowiedzi Witkoffa, podczas gdy Pałac – z racji dobrych relacji Trumpa z prezydentem Nawrockim – stara się niuanować sprawę. – Witkoff załatwiał tam kilka spraw. Być może ta część wypowiedzi o humanitaryzmie Putina dotyczyła uwolnienia Amerykanina, który od czterech lat siedział w więzieniu – tłumaczy rozmówca z Pałacu.
Pałac wskazuje, że mimo wszystko jakieś ustalenia zapadły w Oslo, a słyszy się o powrocie do rozmów z udziałem Ukrainy, być może w Abu Zabi. Jednak Putin jednoznacznie daje do zrozumienia, że jego nieprzekraczalną granicą jest kontrola nad Donieckiem.
Obawy o przyszłość
Rząd polski obawia się scenariusza „drugiej Jałty” i zmiany zasad współpracy na linii Warszawa-Waszyngton. – Polska ma przyjaciół zarówno po stronie republikanów, jak i demokratów – próbował pocieszać się Tomczyk, podkreślając kluczowe interesy Polski: wojskową bazę amerykańską i przygotowanie do grudniowego szczytu G20.