
Rekin-celebryta wrócił do miasta. Wpłynął ukradkiem do kanału
Długi na 3,5 metra żarłacz brunatny, który od września pływał w miejskim kanale w Pusan, po nieudanej próbie wywabienia na otwarte wody, ponownie wrócił do swojego terytorium.
Nie udała się próba wywabienia na otwarte wody rekina, który od września pływał w miejskim kanale w Pusan. Drapieżnik z gatunku żarłacz brunatny stał się prawdziwą sensacją, na którą przybywały tłumy mieszkańców i turystów.
Ocenia się, że zwierzę podziwiało na żywo ponad 1,6 mln osób. Ryba zyskała taką popularność, że określano ją mianem „sharkfluencera” i nadano jej imię Bukang-i, pochodzące od miasta, w którym się zadomowiła.
Ogłoszono ją nawet Honorowym Ambasadorem Metropolii Pusan. Mimo to władze miasta cały czas starały się w bezpieczny sposób usunąć rekina z kanału, dbając przede wszystkim o dobrostan zwierzęcia.
Nieudana próba wyjścia
Po raz rekina zauważono w kanale 18 września. Mimo wielu prób, by skłonić go do odpłynięcia, drapieżnik pozostał. Przebywanie w wąskim, ubogim w pokarm kanale może być dla niego na dłuższą metę męczące i niebezpieczne.
Sztuka wywabienia rekina na otwarte wody udała się w środę. Po bezpiecznym opuszczeniu południowej części kanału, którego wylot zabezpieczono siatką, drapieżnik jednak nie odpłynął daleko i cały czas pływał przy ujściu.
Powrót do miasta
W nocy ze środy na czwartek rekinowi udało się przepłynąć pod rozpiętą siecią i z powrotem pojawił się w kanale. Władze miasta podkreślają, że bez dokarmiania i przy spodziewanych spadkach temperatury rosną obawy o zdrowie zwierzęcia.
Miasto zapowiedziało bliską współpracę z rządowymi agencjami, by spróbować bezpiecznie wyprowadzić rekina znowu na otwarte wody. Dalsze losy „sharkfluencera” pozostają niepewne.