"Jabłka dotarły". Jak pieniądze na kampanię polityk PiS stały się łapówką
Śledztwo dotyczące łapówki przekazanej na kampanię wyborczą Ewy Leniart ujawniło, że przekazano tam 10 tys. zł w zamian za wsparcie dla kandydatki PiS.
Centralne Biuro Antykorupcyjne (CBA) podsłuchało rozmowę, podczas której przekazano zakamuflowaną łapówkę w wysokości 10 tys. zł na kampanię wyborczą Ewy Leniart.
Przekazanie pieniędzy miało miejsce 23 kwietnia 2021 roku podczas kampanii przed przedterminowymi wyborami prezydenckimi w Rzeszowie.
Marek S., kardiolog związany z Uzdrowiskiem Rymanów, przekazał pieniądze Januszowi F., ówczesnemu prezesowi Orlen Oil.
Pieniądze miały trafić na kampanię Ewy Leniart, która wówczas była wojewodą podkarpacką i kandydatką PiS.
Słuchanie rozmów
Funkcjonariusze CBA podsłuchiwali rozmowę telefoniczną między Januszem F. a Iwoną O., byłą członkinią Trybunału Stanu i prezes Uzdrowiska Rymanów.
Telefon Iwony O. był od dawna na podsłuchu, co pozwoliło śledczym na zarejestrowanie szczegółów przekazu łapówki.
Kontekst
Według prokuratury „jabłka” to zakamuflowana forma łapówki w wysokości 10 tys. zł, która miała trafić do ówczesnej wojewody podkarpackiej.
Ewa Leniart jest obecnie posłanką PiS i szefową struktur partii w okręgu rzeszowskim.
Ujawnienie tej aferze przyczyniło się do śledztwa dotyczącego Collegium Humanum.