Ambasador Ukrainy wyjaśnia w WP, skąd wziął się rok Szuchewycza i co dalej z uchwałą
Ukraiński ambasador w Polsce Wasyl Bodnar oświadczył, że decyzja lwowskich radnych o ogłoszeniu 2027 roku rokiem Stepana Szuchewycza jest bulwersująca i nie służy dobrym stosunkom dwustronnym, podczas gdy Warszawa wprowadziła zakaz wjazdu dla inicjatora uchwały.
Ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar nazwał decyzję lwowskich radnych o ogłoszeniu 2027 roku rokiem Stepana Szuchewycza „bulwersującą” i „niekonstruktywną”. Uchwała została podjęta przez Lwowską Radę Obwodową, co wywołało ostrą reakcję w Warszawie i Kijowie.
Bodnar zapewnił, że Kijów pracuje nad rozwiązaniem sytuacji i utrzymuje stały kontakt z polskim MSZ. Ambasador oświadczył, że sprawa „rozstrzygnie się w najbliższych dniach”, jednak apeluje o powstrzymanie się od działań mogących pogorszyć relacje dwustronne.
W odpowiedzi na uchwałę minister Radosław Sikorski zakazał wjazdu do Polski radnemu Swiatosławowi Szeremecie, inicjatorowi uchwały. Kijów apeluje o powstrzymanie się od „radykalnych kroków”, które mogą wywołać dodatkowe komplikacje.
Radni nie wiedzą o skutkach
Wasyl Bodnar twierdzi, że lwowscy radni nie zdawali sobie sprawy ze skutków swojej decyzji. Ambasador zaznaczył, że lokalne władze mogą podejmować takie decyzje, jednak nie przewidzieli, jak zaszkodzą one stosunkom dwustronnym i strategicznym interesom Ukrainy.
Wydaje mi się jednak, że nie zdawali sobie sprawy na tym lokalnym poziomie, jak bardzo zbulwersuje to polską opinię publiczną.
Bodnar nie wyklucza, że decyzja mogła być zainicjowana przez osoby trzecie, aby wywołać wzburzenie, zwłaszcza po tym, co wydarzyło się latem w relacjach polsko-ukraińskich. Podkreślił, że z perspektywy państwowej decyzje lokalne mogą wyglądać inaczej.
Ukraiński ambasador zaznaczył, że rada jest odpowiednikiem sejmiku wojewódzkiego i nie podlega żadnej centralnej koordynacji. Nawet gdyby władze centralne chciały coś koordynować, nie mają na to wpływu, ponieważ radni są wybierani przez mieszkańców.
Kijów i Warszawa w konflikcie
Minister Radosław Sikorski zakazał wjazdu radnemu Swiatosławowi Szeremecie, który reprezentuje organizację mającą prowadzić ekshumacje w Polsce. Bodnar ostrzegł, że decyzja ta „nie przybliża nas do konstruktywnego rozwiązania problemu” i może wywołać dodatkowe komplikacje.
Ta decyzja nie przybliża nas jednak do konstruktywnego rozwiązania problemu i raczej nie wpłynie na radnych. Może za to wywołać dodatkowe komplikacje, bo pan Szeremeta reprezentuje też jedną z organizacji, które mają prowadzić ekshumacje na terytorium Polski.
Bodnar zapewnił, że Kijów będzie rozmawiać z polskim MSZ o tym, jak decyzja zostanie wykonana. Ambasador apeluje o mniej emocji i o rozwiązywanie problemów w duchu konstruktywnego dialogu, mimo że sytuacja jest trudna i emocjonalnie napięta.
Wiceminister Marcin Bosacki zapewnił, że Polska nie zamierza zwracać Orderu Orła Białego prezydentowi Ukrainy. Bodnar podchodzi jednak do tych zapewnień z dystansem, mówiąc, że „najwyraźniej ma takie zapewnienia i zobaczymy, jak zostaną zrealizowane”.
Co dalej?
Ukraiński ambasador zapewnił, że nie siedzi z założonymi rękami i zbiera informacje, przekazując je do Kijowa. Próbuje znaleźć rozwiązanie, które będzie adekwatne do sytuacji i nie stworzy dodatkowych komplikacji dla relacji dwustronnych.
Bodnar zaznaczył, że radni są wybierani w wyborach bezpośrednich i nikomu nie podlegają, więc Kijów nie ma narzędzi, aby uchylić uchwały lub zaskarżyć ją. Jednak wspólny głos wszystkich organów władzy w Ukrainie nawołuje do uświadomienia sobie skutków tej decyzji.
Ambasador podkreślił, że Polska jest dla Ukrainy strategicznym partnerem i państwo ukraińskie robi wszystko, by relacje naprawiać, normalizować i rozwiązywać problemy. Bodnar apeluje o powstrzymanie się od działań, które mogą zaostrzyć reakcje w obu państwach.