Skip to main content
Osiem lat za tragedię na A1. „Nie zaostrzać kar, przyspieszać wymierzanie”

Osiem lat za tragedię na A1. „Nie zaostrzać kar, przyspieszać wymierzanie”

Rzeczpospolita
Oct 22, 2026, 01:45 PMPrasa
Oryginał
2 min czytania

Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim skazał na osiem lat więzienia Sebastiana M., sprawcę wypadku na autostradzie A1 z września 2023 r., w którym zginęła trzyosobowa rodzina.

Wyrok jest nieprawomocny, ale to maksymalny wymiar kary, jaki sąd mógł orzec w tej sprawie. Sebastian M. spowodował wypadek na autostradzie A1, w którym zginęła trzyosobowa rodzina. Sąd nałożył również środek karny w postaci zakazu prowadzenia pojazdów na okres 15 lat.

W odczuciu społecznym kara jest jednak zbyt łagodna, zwłaszcza w zestawieniu z niedawnym wyrokiem w sprawie Łukasza Żaka, który za wypadek na stołecznej Trasie Łazienkowskiej, w którym zginęła jedna osoba, usłyszał wyrok 20 lat więzienia.

W stanie prawnym jaki mógł być zastosowany w realiach tej konkretnej sprawy, sąd nie mógł wymierzyć wyższej kary.

Wojciech Pasieczny, były policjant, biegły sądowy

Różne zdarzenia

Trzeba jednak pamiętać, że to dwa różne zdarzenia. Żak był pod wpływem alkoholu i narkotyków, nie udzielił pomocy pasażerce, uciekł z miejsca zdarzenia. Sebastian M. nie uciekł i był trzeźwy.

Na ówczesne czasy maksymalna kara, jaką można było zastosować w przypadku Sebastiana M., to właśnie osiem lat pozbawienia wolności. Sebastian M. nie mógł zostać skazany na 10 lat więzienia, ponieważ prawo nie działa wstecz.

Od tego momentu prawo uległo zaostrzeniu. Dziś wypadek ze skutkiem śmiertelnym spowodowany przy rażącym przekroczeniu prędkości jest zagrożony karą do 10 lat pozbawienia wolności.

Zabójstwo ewentualne

Prof. Mikołaj Małecki z Uniwersytetu Jagiellońskiego stoi na stanowisku, że w przypadku jazdy z tak ogromną prędkością, czyli ponad 300 km/h, można się pokusić o postawienie zarzutu zabójstwa w zamiarze ewentualnym.

Wojciech Pasieczny wyjaśnia, że choć Sebastian M. świadomie i umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym, to nieumyślnie spowodował skutek, bo przecież nie jechał z zamiarem zabicia.

W mojej ocenie powinien się liczyć z tym, że jadąc z taką prędkością, może doprowadzić do zdarzenia, które skończy się fatalnym skutkiem. Ale to nie jest jeszcze zamiar zabijania ludzi.

Wojciech Pasieczny, były policjant, biegły sądowy

Kara nie zwróci życia

Mec. Przemysław Rosati, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej, zaproponował, by można było podnieść odpowiedzialność karną za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym w sytuacji, gdy ofiar jest więcej.

Wojciech Pasieczny podkreśla, że żadna kara nie zwróci życia, ani nie wynagrodzi tragedii. Wysokość kary ma jednak drugorzędne znaczenie wobec jej nieuchronności, skuteczności i szybkości.

W przypadku Sebastiana M. sąd zaostrzył możliwość ubiegania się przez niego o warunkowe zwolnienie – będzie mógł się o nie starać dopiero po odbyciu ¾ kary. Ekspert sugeruje amerykańskie rozwiązania, gdzie sprawcy opiekują się w szpitalach ofiarami wypadków drogowych.

Z.ai
Article written by AI
Z.ai GLM-4.5-FlashFree
Free AI articles150 of 150
No limit after signing in with Telegram