Skandal w izraelskiej telewizji. Rywal Netanjahu nazwany "marokańską małpą"
Główny rywal Binjamina Netanjahu, Gadi Ajzenkot, został w sobotę podczas emisji w Kanale 14 nazwany „marokańską małpą sterowaną przez aszkenazyjskie elity”. To wydarzenie nastąpiło w kontekście wyborów zaplanowanych na 27 października.
Prowadzący program w Kanale 14, sprzyjającym Netanjahu, wielokrotnie nazwał w sobotę Ajzenkota „małpą”. Uzasadnił to, że polityk o marokańskich korzeniach jest jedynie figurantem, którym „kierują aszkenazyjskie elity”. Obraźliwe określenia padły na wizji również następnego dnia.
Ajzenkot jest emerytowanym generałem, który przez lata służył w izraelskiej armii. Jego rodzice przybyli do Izraela z Maroka. Ma szansę zostać pierwszym premierem wywodzącym się spośród Mizrachim, czyli Żydów o korzeniach bliskowschodnich i północnoafrykańskich.
Według większości sondaży na czele przedwyborczych notowań znajduje się centrowa partia Prosto, kierowana przez Ajzenkota. To znaczący moment w historii izraelskiej polityki, mimo że dotychczasowy premier i inni politycy prawicy mieli aszkenazyjskie korzenie.
Historia podziałów
Państwo Izrael zostało utworzone w 1948 r. przede wszystkim przez syjonistów pochodzących z Europy, głównie wschodniej, zwanych Aszkenazyjczykami. To oni przez pierwsze dekady dominowali w polityce, armii, gospodarce, a ich interesy reprezentowała rządząca lewica.
Po powstaniu Izraela przybyły do niego setki tysięcy Żydów z krajów muzułmańskich, m.in. Maroka, Iraku, Jemenu i Iranu. Wielu osiedlano w biedniejszych miejscowościach na peryferiach kraju. Mizrachim byli często gorzej wykształceni i mieli mniejsze możliwości awansu społecznego niż dominujący w elitach Aszkenazyjczycy.
Ich niezadowolenie pomogło prawicowemu Likudowi pod wodzą Menachema Begina przejąć władzę w 1977 r., po niemal trzech dekadach rządów lewicy. Od tego czasu Mizrachim stali się filarem elektoratu prawicy.
Reakcje i konsekwencje
Netanjahu potępił nazwanie Ajzenkota „małpą” i uznał to za „wysoce niestosowne”. Członek sądu partyjnego Likudu, Dawid Elbaz, zażądał od dziennikarza przeprosin, podkreślając, że sam ma korzenia marokańskie.
Sztab Ajzenkota wykorzystał kontrowersję, rozwieszając billboardy zarzucające Netanjahu i jego zwolennikom pogardę wobec Mizrachim. Wybory w Izraelu będą zacięte, a historia podziałów etnicznych nadal odgrywa rolę w kampanii wyborczej.