Rolnik z WOT trafił na kurs generalski. Wyjątkowe "odstępstwo" ministra Kosiniaka-Kamysza
Płk. Andrzej Sioła, zastępca dowódcy brygady Wojsk Obrony Terytorialnej z Krakowa, trafił na prestiżowy kurs generalski w Akademii Sztuki Wojennej mimo braku doświadczenia bojowego i unikania ćwiczeń.
Płk. Andrzej Sioła, zastępca dowódcy małopolskiej brygady Wojsk Obrony Terytorialnej, trafił na kurs generalski w Akademii Sztuki Wojennej. Nie dowodził nawet kompanią, nie zna angielskiego i nie był na misjach, a w jednostce unikał trudnych zadań.
Choć sam dowódca terytorialsów odciął się od kandydatury Sioły, za jego szybką karierą stoi polityczna protekcja ludowców. Decyzję o wysłaniu go na kurs podjął minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz, stosując specjalny tryb i odstępstwo od wymagań.
Tegoroczny kurs generalski jest najliczniejszy w historii. Minister wysłał do Akademii Sztuki Wojennej aż 64 wojskowych, którzy mają stanąć na czele polskiej armii.
Brak doświadczenia i rolnicze korzenie
Żołnierze z brygady WOT, z którą służył Sioła, dobrze go pamiętają, jednak nie z wojskowego kunsztu. Zwracają uwagę na jego rolnicze korzenie i unikanie trudnych zadań.
Sioła to prosty chłop. Razem z żoną prowadził gospodarstwo i jednocześnie służył u nas w brygadzie. Pamiętam, że w jednostce handlował ziemniakami i innymi darami ziemi.
Przed wstąpieniem do WOT Sioła służył w elitarnej 6. Brygadzie Powietrznodesantowej. Żołnierze z tej jednostki również zwracają uwagę na jego rolnicze korzenie i unikanie trudnych zadań.