Skip to main content
Emerytury pod presją populizmu. Ekonomiści: wiek emerytalny musi pójść w górę

Emerytury pod presją populizmu. Ekonomiści: wiek emerytalny musi pójść w górę

Rzeczpospolita
Oct 22, 2026, 02:18 AMPrasa
Oryginał
2 min czytania

Polska musi podnieść wiek emerytalny, aby uniknąć fiskalnej ściany, ostrzegają eksperci. Bez zmian system emerytalny może doprowadzić do kryzysu finansów publicznych.

Europejskie społeczeństwa starzeją się, co zwiększa presję na systemy emerytalne. Kraje UE starają się dostosować do nowych realiów demograficznych, ale reformy napotykają na opór polityczny.

W Niemczech planowano połączenie wieku emerytalnego z oczekiwanym dalszym trwaniem życia, co ma stopniowo podnosić wiek emerytalny z docelowych 67 lat.

We Francji zawieszono reformę emerytalną, która stopniowo podnosiła wiek emerytalny, w zamian za akceptację trudnego budżetu państwa na 2026 r.

W Hiszpanii i Danii wiek emerytalny również rośnie, a w Danii w 2040 r. ma on osiągnąć 70 lat.

Prof. Agnieszka Chłoń-Domińczak z SGH zauważa, że stabilizacja prognozowanych wydatków państw na emerytury odbywa się głównie poprzez relatywne zmniejszanie się wysokości emerytur do zarobków oraz podnoszenie wieku emerytalnego.

Dobrze widać to także w Polsce. Ale innej drogi nie ma.

Agnieszka Chłoń-Domińczak, ekonomistka, prorektorka SGH

Ekspertka zwraca uwagę, że brak podniesienia wieku emerytalnego, szczególnie kobiet, doprowadzi do rosnącej luki emerytalnej między kobietami a mężczyznami i większość kobiet będzie miała emerytury na poziomie minimalnym.

Zależeć to będzie jednak od wysokości emerytury minimalnej. Projekcje ZUS pokazują, że dopłaty te będą spadały w relacji do PKB, ale stabilizowanie odbywać się będzie jednak głównie kosztem adekwatności emerytur, szczególnie kobiet.

Brak zapału do reform

Maciej Bukowski, ekonomista i prezes think tanku WiseEuropa, ocenia, że zapał polityków do reformowania systemów emerytalnych w Europie zmalał już jakiś czas temu.

W latach 90. mieliśmy dużą falę reform w wielu krajach, a wiele z nich podniosło wiek emerytalny, co rekomendowała też Komisja Europejska.

W Polsce model kooperacji politycznej został całkowicie zaprzepaszczony po wejściu do Unii Europejskiej. Efektem jest to, że przechodzą tylko reformy wybitnie populistyczne, takie jak 500+.

Teraz trudno wyobrazić sobie podjęcie ponownej próby w tym zakresie do czasu, gdy nie będzie sytuacji podbramkowej, czyli np. kryzysu finansów publicznych.

Maciej Bukowski, ekonomista, prezes WiseEuropa

Bukowski zauważa, że już w tej chwili Polska wydaje na emerytury 12-13 proc. PKB, co jest bardzo dużo, i wydajemy tu więcej niż kraje, które mają gorszą demografię.

Do tego dochodzą dość hojna indeksacja świadczeń, dodatki w postaci 13. i 14. emerytury oraz liczne rzesze uprzywilejowanych.

Ta nastąpi pewnie około 2030 r., może 2032. Czyli nie w tej kadencji – ocenia szef WiseEuropa.

System wymaga dostosowania

Prof. Marek Góra z SGH, współautor reformy emerytalnej z 1999 r., uważa, że polski system emerytalny nie wymaga reformy, a wymieniliśmy go w 1999 r.

Jego zdaniem rolą państwa jest pokazywanie, że wczesne sięganie po oszczędności emerytalne jest wbrew naszym interesom i warto dłużej pracować.

Na początku przez edukację i tłumaczenie, a potem przez różnego rodzaju regulacje, w tym na przykład wyższy minimalny wiek emerytalny.

Jego zdaniem problemem są emerytalne 13-tki i 14-tki, które są zasiłkami doczepionymi do emerytury, odstręczającymi ludzi od dalszej pracy i obciążającymi młode pokolenia.

To bezsensowne pod każdym możliwym względem.

Marek Góra, ekonomista

Góra zwraca uwagę na problem minimalnego wieku emerytalnego kobiet, który jest u nas wyjątkowo niski i przekłada się na ich niskie emerytury.

To rozwiązanie jest kompletnie niecywilizowanym dyskryminowaniem według płci, co nie powinno mieć miejsca – uważa ekspert.

Z.ai
Article written by AI
Z.ai GLM-4.7-FlashFree
Free AI articles150 of 150
No limit after signing in with Telegram