
Afera Kołodziejczaka. "Wcale nie musiała za tym stać opozycja"
Były wiceminister Michał Kołodziejczak doświadczył medialnej „śmierci” po aferze, która według prof. Marka Migalskiego oznacza koniec jego kariery politycznej.
Ostatnie zawirowania wokół Michała Kołodziejczaka były tematem programu „Newsroom WP”. Polityk po głośnej dymisji doświadczył medialnej „śmierci”, co według prof. Marka Migalskiego oznacza ostateczny koniec jego kariery w wielkiej polityce.
Ocena eksperta
Prof. Marek Migalski przyznał, że afera Kołodziejczaka jest hańbiąca i obciąża obóz rządzący. Jednak według eksperta Koalicja Obywatelska dobrze zarządzała kryzysem, zawieszając polityka w klubie parlamentarnym.
Oczywiście, że to jest hańbiąca historia i to powinno obciążać obóz rządzący. Nie sądzę jednak, żeby na wyborcach Koalicji Obywatelskiej zrobiło to wrażenie, zwłaszcza że formacja zachowała się tak, jak powinna, czyli zawiesiła Kołodziejczaka w klubie parlamentarnym.
Zaskakujący detal
Migalski zwrócił uwagę na fakt, że Kołodziejczak zaangażował do ratowania wizerunku detektywa Krzysztofa Rutkowskiego. Jego zdaniem to błąd i wymowny sygnał.
Elementem, który świadczy o tym, że może być winny, jest fakt, że wziął sobie na swojego medialnego obrońcę Krzysztofa Rutkowskiego. Dla mnie to jest w jakimś sensie dowód, że jednak ma coś za uszami.
Teoria spiskowa
Na koniec politolog zaproponował zaskakującą teorię. Według niego niszczący atak medialny mógł mieć nieoczywiste źródło, a jego celem było wyeliminowanie Kołodziejczaka z polityki.