
Weteran Legii ujawnia kulisy służby. Wspomina o absurdalnych zadaniach
Sebastian Cybulski, pseudonim „Pitbull”, weteran Legii Cudzoziemskiej, w rozmowie z Patrycjuszem Wyżgą ujawnił kulisy służby, demontując narosłe mity o formacji.
W programie „Didaskalia” Cybulski, autor głośnych wspomnień z Legii, zdemontował narosłe mity, ujawniając bezwzględne mechanizmy psychicznego łamania rekrutów oraz brutalną dyscyplinę. Wstępując do formacji w 1996 roku, musiał zrezygnować z dotychczasowej tożsamości.
Legia Cudzoziemska to formacja zrzeszająca około 140 różnych narodowości. Jak tłumaczył weteran, brutalny reżim egalitarny ma na celu całkowite „wyzerowanie” rekruta i zniszczenie jego ego na rzecz grupy.
Mamy około 140 różnych narodowości. Te sztywne karki biorą górę nad dyscypliną, więc trzeba ich złamać, doprowadzić do zera
Absurdalne zadania
Pisarz wspominał absurdalne na pozór zadania, jak wielogodzinne przenoszenie głazów. Instruktorzy nie określali limitów czasowych, zmuszając rekrutów do wyczerpania fizycznego.
Nie ja ci powiedziałem, kiedy masz skończyć. Będziesz je nosił do szóstej rano
Jak argumentował Cybulski, takie metody miały przygotować żołnierzy do najcięższych misji: „W każdej najcięższej misji trzeba znaleźć posmak potrzeby wykonania zadania na sto procent.”
Konflikty i konsekwencje
W Kosowie pododdział Cybulskiego zapobiegł krwawej eskalacji konfliktu, gdy autobusy pełne uzbrojonych ludzi groziły masakrą wioski. Weteran podkreślił, że Legia nie składa się ze zbrodniarzy.
Jego nieugiętość wobec przełożonych kosztowała go utratę munduru. Konflikty i obrona bitego kaprala przypieczętowały jego los w armii. Mimo to, jak przyznał, Legia pozostaje jego „największą miłością”.
Półtora roku temu napisał list do generała, że chce wrócić do służby. Przestrzegał innych: „Zastanówcie się czasami pięć razy, zanim coś zrobicie, bo będziecie tego żałować całe życie.”