"Teraz działa". Wskazał winnych zakłóceń Starlinków
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w wywiadzie dla NBC wskazał administrację Donalda Trumpa jako źródło zakłóceń w działaniu systemu satelitarnego Starlink na Ukrainie.
W niedzielnym programie „Meet The Press” telewizji NBC Zełenski potwierdził, że ograniczenia przepustowości sieci Starlink i jej wojskowej wersji Starshield nadal obowiązują na Ukrainie. Pytany o źródło tych ograniczeń, jednoznacznie wskazał na amerykański rząd.
Oskarżenia i zaprzeczenia
Prezydent USA oraz sekretarz stanu Marco Rubio odrzucili tę wersję wydarzeń, twierdząc, że decyzja nie wyszła z Białego Domu. Rubio sugerował ponadto, że Ukraina w ogóle nie korzysta z systemu Starshield, a spowolnienia sieci „jakoś po prostu się wydarzyły”.
Zełenski potwierdził również doniesienia o czasowym wstrzymaniu wymiany danych wywiadowczych, w tym ostrzeżeń przed rosyjskimi atakami balistycznymi. Podkreślił, że tylko Stany Zjednoczone dysponują unikalnymi możliwościami pozwalającymi wykrywać odpalenia pocisków balistycznych.
Sankcje i wsparcie
Ukraiński prezydent ostro skrytykował decyzję Trumpa o uchyleniu sankcji wobec Rosji, oceniając, że Moskwa odczuwa to jako wsparcie dla swojej agresji. – On czuje zwycięstwo dzięki (braku) sankcji – powiedział o Putinie.
Zełenski wyraził obawy, że po sankcjach pojawią się kolejne ustępstwa – w kwestii rosyjskiego gazu i zamrożonych aktywów rosyjskich. Podkreślił, że Ukraina docenia dotychczasowe ponadpartyjne poparcie Waszyngtonu, ale zniesienie sankcji jest w praktyce pomocą dla rosyjskiej agresji.
Reakcja na słowa Trumpa
Zełenski odniósł się do słów Trumpa, który stwierdził, że nie jest „wielkim fanem” ukraińskiego prezydenta. W odpowiedzi Zełenski zadeklarował, że jest wobec prezydenta USA „bardzo szczery” i traktuje Amerykę jako strategicznego partnera.
– Ale nie mogę oklaskiwać decyzji ani słów żadnego przywódcy, jeśli są wymierzone w Ukrainę, jeśli wspierają Rosję i bezpośrednio Putina. On jest mordercą – oświadczył. Wyraził nadzieję, że USA pozostają sojusznikiem Ukrainy, ostrzegając jednak, że gdyby Stany Zjednoczone opowiedziały się po stronie Moskwy, byłby to krok o historycznych konsekwencjach.