
Trump pozbył się rzeczniczki po pięciu dniach. Jej konferencja wywołała burzę
Rzeczniczka Białego Domu Katie Zacharia została zwolniona po zaledwie pięciu dniach pracy - podał „New York Times”.
Prezydent Trump pytany przez dziennikarzy przed odlotem na wiec do Georgii o zwolnienie rzeczniczki, zaprzeczył, ale zasugerował, że rola „nie jest dla niej”. Ocenił, że została „brutalnie potraktowana przez media” i dodał, że na jej miejscu „przemyślałby” decyzję o pracy jako rzeczniczki.
Powiedziałem jej, że porozmawiamy, jak wrócę bo lecimy teraz do Georgii — relacjonował Trump. Wbrew zwyczajowi Zacharia nie towarzyszyła prezydentowi w drodze na piątkowy wiec, towarzyszył mu natomiast dyrektor ds. komunikacji Steven Cheung.
Kontrowersje
Jej praca na stanowisku od początku wywoływała kontrowersje. Wypominano jej, że nazywała się prawniczką i adwokatką, choć nie zdała egzaminu uprawniającego do wykonywania zawodu. Jej występ na konferencji prasowej był powszechnie krytykowany.
New White House press secretary Katie Zacharia shared at least 15 social media posts identifying her as an „attorney” over the past two years, despite having failed the California bar exam and acknowledging publicly she had been advised not to use that term.
Odpowiedziała tylko na trzy pytania od przyjaznych mediów, mówiła powoli i niepłynnie, często czytając z kartki. Cały występ trwał niecałe 15 minut, podczas gdy zwykłe briefingi w Białym Domie trwają ponad pół godziny.
Najkrótsza kadencja
Jeśli informacje o zwolnieniu się potwierdzą, Zacharia może zostać najkrócej sprawującą swoją funkcją rzecznikiem Białego Domu. Późniejsze wywiady w prawicowych mediach nie polepszyły jej sytuacji - nie potrafiła jasno wytłumaczyć, dlaczego tytułowała się adwokatką.
W przeciwieństwie do pytań o los Zacharii, Trump stanowczo dementował doniesienia, że rozważa zwolnienie szefowej personelu Białego Domu Susie Wiles.