
Tusk wyznacza czerwoną linię Nawrockiemu. Chodzi o kompetencje prezydenta
Premier Donald Tusk zadeklarował, że nie zgodzi się na oddanie prezydentowi części konstytucyjnych kompetencji MSZ i rządu w kwestii nominacji ambasadorskich.
Premier Donald Tusk zadeklarował, że „nie przyjmie warunków gry” ws. nominacji ambasadorów, w której miałby się zgodzić na oddanie prezydentowi części konstytucyjnych kompetencji MSZ i rządu. Dodał, że jeżeli prezydent ma zarzuty wobec konkretnego kandydata, to może odmówić podpisu i wytłumaczyć dlaczego.
Konstytucyjna zasada
Ja na pewno nie przyjmę tych warunków gry, które polegają na tym, że: „spróbujmy zrobić, że trochę naruszymy konstytucję, trochę kompetencji oddamy prezydentowi, których on nie ma” - powiedział premier. Minister spraw zagranicznych jest zobowiązany do nominowania kandydatów na ambasadorów, to wymaga także zgody i podpisu szefa rządu oraz prezydenta.
Spór trwa od lat
Spór na linii MSZ-prezydent dotyczący nominacji ambasadorskich trwa od ponad dwóch lat. W marcu 2024 r. ówczesny prezydent Andrzej Duda podkreślał, że „nie da się żadnego ambasadora polskiego powołać ani odwołać bez podpisu prezydenta”. Po objęciu prezydentury przez Karola Nawrockiego spór trwa.
Prezydent sprzeciwia się w szczególności nominowaniu na ambasadorów Bogdana Klicha oraz Ryszarda Schnepfa. Na początku września prezydent Nawrocki powiedział, że „było bardzo blisko” porozumienia z resortem spraw zagranicznych ws. nominacji, ale „jakiś ze zwierzchników” szefa MSZ zablokował porozumienie.
Procedura nominacji
Zgodnie z art. 39 ustawy o służbie zagranicznej ambasadorowie są powoływani i odwoływani przez prezydenta na wniosek ministra spraw zagranicznych, zaakceptowany przez szefa rządu. Wicepremier Sikorski powiedział, że „prezydent na swoim ma 46 tak przygotowanych wniosków, i pan prezydent może jeszcze dziś siąść przy biurku i je podpisać”.
Tusk dodał, że jeżeli prezydent marzy o takim modelu prezydentury, to „trzeba by zmienić konstytucję i ponownie wygrać wybory”. - Na razie mamy parlamentarną republikę z rządem w roli głównej - podkreślił premier.